Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.
HR w hotelarstwie często nie spełnia swojej roli, ponieważ funkcjonuje poza realiami operacyjnymi hotelu. Zamiast wspierać zespoły i wynik biznesowy, koncentruje się na procesach, dokumentach i narracji, nie biorąc współodpowiedzialności za rotację, grafik, onboarding i efektywność pracy. To tworzy iluzję zarządzania, a nie realne wsparcie operacji.
Hotelowy HR często sprawia wrażenie profesjonalnego zaplecza zarządzania personelem, ale w praktyce bywa oderwany od realiów operacyjnych hoteli. W artykule pokazuję, dlaczego HR w hotelarstwie staje się iluzją, jakie są tego konsekwencje dla zespołów i wyników oraz co musi się zmienić, aby pełnił realną, strategiczną rolę w organizacji.
Hotelowy HR często kuleje, bo zazwyczaj działa w rzeczywistości, której… w hotelarstwie po prostu nie ma.
Biorąc pod uwagę specyfikę branży – wysoką rotację, niski próg wejścia, chroniczne niedobory pracowników – HR w hotelu powinien być strategicznym departamentem.
Może nie na poziomie działów operacyjnych, które codziennie dowożą usługę hotelową i realny wynik przedsiębiorstwa, ale wciąż blisko centrum gry.
Tymczasem coraz częściej przypomina dział-karykaturę:
oderwany od gościa, od zespołu i od konsekwencji własnych decyzji.
HR chce zarządzać procesami, ale nie chce – i często nie potrafi – odpowiadać za ich wynik.
Iluzja zarządzania w hotelowym HR
HR w hotelu jest systemową iluzją zarządzania nie dlatego, że jest zbędny – wręcz przeciwnie – ale dlatego, że działa poza realiami operacji, gdzie każdy błąd kosztuje: pieniądze, ludzi i stabilność zespołu.
Tak jak HR w okrzepniętych branżach i organizacjach ma jasno zdefiniowane role i odpowiedzialności, tak w hotelarstwie – w mojej ocenie – nie ma na siebie pomysłu. Co najmniej.
Efekt?
- procesy, których nikt nie wdraża,
- narracja o „jakościowym wsparciu”, która niczego nie zmienia,
- regulaminy, których nikt nie czyta,
- miękkie inicjatywy przy problemach… twardych.
I zero odpowiedzialności operacyjnej.
Realia operacyjne hoteli a HR
W dziesiątkach hoteli wygląda to podobnie:
HR projektuje onboarding, rekrutację, komunikację. Tyle że nie uwzględnia sezonowości, absencji, presji operacyjnej ani tego, że pracownicy liniowi nie mają „czasu na standardy”.
W praktyce powstaje dział, który:
- zabiera czas,
- produkuje dokumenty,
- generuje zalecenia,
- nie dowozi efektu.
Nie nazwę tego „darmozjadami” – choć wielu managerów tak mówi.
To po prostu nietrafiony, oderwany od operacji system, który bardzo często nie rozumie hotelarstwa.
Dlaczego problem HR w hotelu nie jest personalny
Nie chcę też być złośliwy.
Przez analogię do niskiego progu wejścia na stanowiska liniowe w hotelarstwie, podobnie bywa w HR. To również dział, do którego trafiają osoby z przypadku.
Konsekwencja?
Pozorna profesjonalizacja i komfort właściciela, że „ktoś czuwa”, podczas gdy zespoły wciąż zostają same sobie.
HR, który nie ogarnia operacji, zaczyna zajmować się tym, co najłatwiejsze: narracją.
Warsztatami.
Projektami.
Wartościami.
Wszystko brzmi dobrze.
Tylko że rotacja, wypalenie, brak ról i brak odpowiedzialności managerskiej nie dzieją się w prezentacjach.
One dzieją się na froncie.
Co HR w hotelu powinien robić naprawdę
HR powinien być partnerem operacji, nie jej recenzentem.
Czyli:
- zejść do zespołów i na front,
- uczestniczyć w grafiku, onboardingu i analizie rotacji,
- mierzyć skuteczność działań, a nie liczbę szkoleń,
- współodpowiadać za wynik operacyjny.
Dopóki HR nie stanie się działem osadzonym w liczbach i realiach, pozostanie cieniem departamentu, którym mógłby – i powinien – być.
I nie tylko ja widzę w tym obszarze realną rolę strategiczną.
Pytanie brzmi, czy branża wreszcie zdecyduje się ją wziąć na serio.
Podsumowanie
HR w hotelu nie jest problemem samym w sobie – problemem jest jego oderwanie od operacji, liczb i odpowiedzialności za wynik. Bez obecności „na froncie”, bez współodpowiedzialności za rotację, grafik, onboarding i efektywność zespołów, dział HR pozostaje jedynie narracją o zarządzaniu ludźmi. Dopiero HR osadzony w realiach hotelowej codzienności może stać się rzeczywistym partnerem operacji i realnym wsparciem dla właścicieli, dyrektorów i zespołów.
Jeśli ktoś szuka „oszczędności” w HR, to warto pamiętać, że w hotelu takie cięcia potrafią się zemścić szybciej niż Excel zdąży to policzyć – czasem 800 godzin robi się 1400.
Często zadawane pytania
Dlaczego HR w hotelach jest oderwany od operacji?
Ponieważ często projektuje procesy bez uwzględnienia sezonowości, presji operacyjnej i realiów pracy zespołów liniowych, nie ponosząc odpowiedzialności za ich skuteczność.
Czy hotel potrzebuje działu HR?
Tak, ale HR musi być partnerem operacji, a nie odrębnym bytem. Jego rola ma sens tylko wtedy, gdy współodpowiada za rotację, onboarding i wynik zespołu.
Jak zmierzyć skuteczność HR w hotelu?
Poprzez twarde wskaźniki: rotację, absencję, czas wdrożenia pracownika, stabilność zespołów i ich wpływ na wynik operacyjny hotelu.