Jak ułożyć dział rezerwacji (i recepcji), aby sprzedawał dużo?


Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.

Dział rezerwacji indywidualnej może być sercem sprzedaży hotelu. Od jego organizacji zależy, czy telefon zamieni się w rezerwację, czy w straconą szansę. Zobacz, jak poukładać strukturę, zespół i procesy, by rezerwacje rosły!

Wstęp

Nie każdy dział rezerwacji sprzedaje.
Czasem odbiera telefony, przekazuje informacje, wystawia potwierdzenia – ale to jeszcze nie sprzedaż.

Różnica między „obsługą rezerwacji” a „działem sprzedaży indywidualnej” to nie semantyka, tylko pieniądze. W jednym przypadku gość dzwoni, pyta i znika. W drugim – zostaje, rezerwuje i wraca.

W tym tekście nie ma nic o technikach sprzedaży, magicznych skryptach ani złotych standardach. Jest za to o tym, jak ułożyć dział rezerwacji i recepcji tak, żeby naprawdę sprzedawał – codziennie, konsekwentnie i z wynikami, które widać w raporcie miesięcznym.

Sprzedaż kończy się na słuchawce, ale skuteczność zaczyna się w strukturze.

1. Słuchaj i ucz się od praktyków

Jeśli już potrzebujesz szkolić zespół – rób to z trenerami, którzy naprawdę sprzedali choć jeden pokój.
Bo jeśli pracujesz w dużym, doświadczonym i okrzepniętym obiekcie, może się okazać, że najlepszymi trenerami sprzedaży indywidualnej są… Twoi pracownicy.

Ci, którzy codziennie sprzedają, znają swoich gości, słyszą ich emocje przez słuchawkę i osiągają wyniki, o jakich niejeden szkoleniowiec mógłby tylko opowiadać.
Wystarczy ich wysłuchać i pozwolić uczyć innych.

A jeśli już zapraszasz zewnętrznych trenerów – wybieraj takich, którzy zaczynają od pytania: ile macie linii, ilu ludzi i jaki jest ruch telefoniczny? Bo właśnie tam zaczyna się prawdziwa sprzedaż.

Jak też tych, którzy pracują na przykładach pozytywnych podczas warsztatów a nie negatywnych. Błędy wskazać łatwo. Pozytywne przykłady w dynamice rozmowy i pracy działu rezerwacji już trudniej. Tutaj konieczna jest praktyka.

2. Co najmniej jedna słuchawka (numer) mniej niż uszu do jej odebrania

Zasada prosta jak budowa cepa (przepraszam za ten kolokwializm): jeśli masz cztery osoby i pięć numerów – nie zwiększysz odbieralności. Nigdy. To czysta matematyka i zdrowy rozsądek.

Zbyt wiele numerów to chaos, zbyt mało słuchawek – frustracja gości. Brzmi banalnie, ale to jeden z najczęstszych grzechów hoteli.

Mam nawet wspomnienie rodem z Monty Pythona z jednego miejsca, gdzie decydenci naprawdę nie mogli zrozumieć, że więcej numerów nie oznacza więcej odebranych telefonów. O tym będzie jeszcze osobny wpis.

3. Kanibalizacja telefonów w centralnym dziale rezerwacji

W podobną pułapkę – proporcji między liczbą urządzeń, numerów i ludzi – wpadają często centralne lub łączone działy rezerwacji.

Pozorne oszczędności i „optymalizacja” zatrudnienia (czytaj: łączenie kilku działów w jeden) kończą się spadkiem wszystkich kluczowych wskaźników: odbieralności, konwersji i sprzedaży.

Agent sprzedający hotel A nie odbiera właśnie telefonu do hotelu B – a klient dzwoni dalej.
Oddzwonienie? Za późno. Sprzedaż uciekła do tego, kto odebrał pierwszy.

4. Wystarczająca liczba osób

Na zmianie i w zespole. Dostosowana do realnego popytu, czyli liczby dzwoniących telefonów i godzin szczytu.


To wprost wynika z dwóch powyższych punktów – nie da się sprzedawać skutecznie bez odpowiedniej liczby rąk i uszu na zmianie.

Obsługa „na pół gwizdka” w godzinach największego ruchu kosztuje więcej niż etat, którego próbujesz uniknąć.

5. Raportowanie i praca na KPI

Liczby są sprzymierzeńcem, nie batem.
Monitoruj:

  • liczbę telefonów przychodzących,

  • liczbę odebranych,

  • procent odbieralności,

  • średnią wartość rezerwacji,

  • średni czas rozmowy.

Nie po to, by tworzyć presję, lecz by konstruktywnie diagnozować spadki, spowolnienia i momenty przeciążenia.
Dobre dane nie służą kontroli i wyciąganiu konsekwencji – służą poprawie skuteczności.

6. Wiedza produktowa to podstawa sprzedaży

Nie można skutecznie sprzedawać czegoś, czego się nie zna.
Dlatego dział rezerwacji powinien regularnie poznawać obiekt – nie tylko z folderu, ale z perspektywy gościa.

Zwiedzanie pokoi, restauracji, SPA, rozmowy z zespołem F&B czy housekeepingiem – to powinna być może nie codzienna praktyka ale regularna, okresowa rutyna już tak.

Agent rezerwacji, który wie, że pokój X ma widok na las i cichsze położenie, sprzeda go lepiej niż ktoś, kto czyta ze „ściągi” – aczkolwiek te również są potrzebne.

7. Współpraca z marketingiem i revenue

Rezerwacja to nie samotna wyspa.
Jeśli zespół sprzedażowy nie zna aktualnych kampanii marketingowych, promocji czy ograniczeń dostępności, traci okazje. Aczkolwiek to kamyczek nie do samego działu rezerwacji tylko marketingu.
Z kolei marketing, który nie zna obiekcji gości, tworzy komunikaty „do nikogo”.

Wystarczy krótkie, cotygodniowe spotkanie między marketingiem, revenue i rezerwacją, by nagle wszystkie liczby zaczęły się zgadzać.

8. Technologia ma wspierać, nie przeszkadzać

System PMS, kanały dystrybucji, centrala telefoniczna – to narzędzia, nie cele same w sobie.
Dobrze skonfigurowany system rezerwacji to taki, który skraca czas rozmowy i pozwala agentowi skupić się na gościu, a nie na klikaniach.

Nie każ korzystać zespołowi z CRM, jeśli ma lepszą konwersję wysyłając oferty mailem.
Naprawdę nie chodzi o to, żeby dowieźć cele biznesowe partnera, bo przytuliłeś incentive – tylko o to, żeby zwiększyć sprzedaż w hotelu.

Zbyt złożone procedury, nadmiar okienek i brak automatyzacji to nie „kontrola procesu” – to tracony czas i koszty utraconej sprzedaży.

Podsumowując:
Dobrze zorganizowany dział rezerwacji to nie ten, który ma najlepszy skrypt rozmowy, tylko ten, który ma właściwą strukturę, odpowiednią liczbę ludzi, świadomych swoich wskaźników, znających produkt i współpracujących z resztą hotelu.

Foto: pexels.com/@TimaMiroshnichenko

Warto również przeczytać