Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.
Dress code w hotelarstwie to nie tylko kwestia estetyki, ale element profesjonalizmu i standardu obsługi. Jak powinien wyglądać pracownik hotelu? Czy elegancja to relikt przeszłości, czy nadal aktualny wymóg? Sprawdź, dlaczego ubiór w branży hotelarskiej wciąż ma znaczenie – i jak wpływa na postrzeganie marki oraz jakość gościnności.
Dressing well is a kind of good manners… it’s a show of respect.
– Tom Ford
Elegancja i etykieta – duet nie do zdarcia
W największym uproszczeniu – w hotelarstwie „rządzą” klasyczne: elegancja i etykieta. Oczywiście każdy, kto dłużej w tej branży pracuje, wie, że nie chodzi wyłącznie o to, co mamy na sobie, ale jak to nosimy – w jakim kontekście, z jakim wyczuciem sytuacji, proporcji, a nawet… sezonu.
Jak „powinien” wyglądać hotelarz? Wcale nie trzeba tworzyć regulaminu ani cytować branżowych podręczników. Wystarczy przejrzeć relacje z konferencji, zdjęcia z otwarć hoteli, premiery marek. Ikony tej branży – ci, którzy realnie wpływają na jej wizerunek – pojawiają się w przestrzeni publicznej zawsze nienagannie ubrani. I to niezależnie od wieku, funkcji czy osobistego stylu. Reprezentują nie tylko siebie, ale markę. W hotelarstwie zawsze jesteśmy on stage – nawet, gdy nie stoimy za ladą.
„Właściwie” ubrani – co to znaczy?
Celowo daję cudzysłów. By samozwańczy rebelianci nie mieli okazji wytknąć, że „dzisiaj to już nic nie trzeba” i „każdy ma prawo wyrażać siebie”. Oczywiście, że ma. Ale jeśli wybiera się zawód oparty na służbie gościowi, standardzie jakości i codziennej reprezentacji – to pewne zasady są wpisane w zawodową grę.
I tak – może zabrzmi to staroświecko – ale naprawdę trudno mi poważnie słuchać eksperta branżowego, który nie potrafi zawiązać krawata, dopasować marynarki ani wypastować butów. Który mówi o „jakości”, wyglądając jakby właśnie wyszedł z siłowni albo przypadkiem trafił na scenę konferencyjną. Czy się czepiam? I tak, i nie.

Zmienia się styl, nie kontekst
Oczywiście, świat się zmienia. I nie tęsknię za czasami, gdy kobieta przed podpisaniem umowy o pracę musiała zmieniać kolor paznokci, a mężczyzna pozbywać się brody. Przesada w każdą stronę jest szkodliwa. Ale między nadmierną kontrolą a zupełnym brakiem zasad jest coś takiego jak zdrowy profesjonalizm.
Dress code nie musi być opresją. To nie jest kaganiec dla osobowości. To raczej świadome przyjęcie roli, jaką pełnimy – podobnie jak aktor zakłada kostium, by odegrać swoją postać lepiej i bardziej przekonująco. W hotelarstwie to „przekonywanie” to nasza codzienność.
Jakość zaczyna się od szczegółów
I tu wracamy do cytatu z początku: ubieranie się z klasą to forma dobrych manier. To sygnał – dla gości, współpracowników, dla samego siebie – że traktuję swoją pracę poważnie. Że rozumiem, czym jest standard. I że jestem gotowy dawać przykład.
To nie kwestia mody. To kwestia tożsamości zawodowej.
I nie, nie jest to dla mnie żaden wysiłek.
A jaka zmiana jakościowa.
Foto: pexels.com/@Pixabay