Panem, Circenses i Prompt Engineering: Co starożytny Rzym wiedział już o AI i co to ma wspólnego ze współczesnym hotelarstwem?


Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.

Tekst ukazał się oryginalnie w publikacji The Hotel Yearbook 2026 – Technology Edition.

The Hotel Yearbook to międzynarodowe kompendium wiedzy i uznana platforma myśli strategicznej dla branży hospitality. Każde wydanie gromadzi wiodących dyrektorów zarządzających, hotelarzy, technologów oraz naukowców z całego świata, którzy dzielą się swoimi prognozami, krytycznymi analizami oraz unikalnymi perspektywami na temat kierunków rozwoju sektora. Wydanie specjalne Technology Edition skupia się na transformacji cyfrowej, automatyzacji i sztucznej inteligencji, analizując, jak nowoczesne technologie faktycznie redefiniują operacje hotelowe oraz doświadczenia gości w nadchodzących latach.


Cała rewolucja AI, automatyzacja i robotyzacja to nie jest nic nowego. Czy jednak AI w hotelarstwie rzeczywiście zmieni reguły gry? Starożytni Rzymianie (ich weźmy na tapet) mieliby świetne „back to the future” budząc się w naszych czasach. Śmiem twierdzić, że nie byłoby to dla nich nic nowego. Z pewnym zastrzeżeniem oczywiście. Za nich to wszystko, co robi AI, robili ludzie. Tylko wolniej. Tylko na poziomie wiedzy ówcześnie dostępnej. Tylko prace fizyczne i intelektualne w zasięgu ówczesnego człowieka. Natomiast cały anturaż naokoło był w pełni naturalny, jak dla nas będzie za lat kilka/naście, kiedy nauczymy się z tym żyć. Lub też nie.

Ponieważ (i tutaj właśnie możemy się nauczyć wiele od przodków) nadal jest to po prostu kolejny awatar technologii i jej rozwoju. I tak jak każda rewolucja technologiczna zmieniała wiele, to nie zmieniła jednego: natury ludzkiej. I prawdopodobnie nigdy jej nie zmieni. Więc będzie tak samo wielu heavy userów korzystających z AI na poziomie niemal super człowieka, osiągając dzięki tym technologiom przewagę nad resztą społeczeństwa. Podobnie będą osoby, które, może nie odrzucając wiedzy, będą podchodzić do AI z dystansem, koncentrując się głównie na elemencie humanistycznym. Będą praktykami, cytując Simone Puorto, Humans-as-Luxury (Puorto, 2025). Jednocześnie będą elitą i pariasem człowieczeństwa, w zależności od tego, z jakiej perspektywy będą oceniani. Pamiętajmy, że w Rzymie wyzwoleniec zdobywał nawet nie pełnię praw cywilnych, bo nawet jako niewolnik był mocno chroniony, zwłaszcza względem statusu niewolnika w czasach nowożytnych. Zamiast tego zdobywał dokładnie to: godność, ludzkość, human touch.

Filozoficzni poprzednicy: Od Arystotelesa do Hegla

Choć na ten koncept wpadłem przypadkowo, czytając rzymskiego wyzwoleńca Epikteta (a nie Arystotelesa, do którego za chwilę wrócę), szybko okazało się, że moja myśl wcale nie jest ani ekstrawagancka, ani innowacyjna. Refleksja na styku niewolnictwa i AI jest już w nauce mocno ugruntowana. A myślałem, że wniosę do niej coś nowego!

Nie dość, że jest prowadzona, to była zgłębiana już w starożytności. Istotnie, wątki, które możemy interpretować wprost w tym kontekście, pojawiły się w Polityce Arystotelesa:

„Gdyby bowiem każde narzędzie mogło spełniać swoje zadania według rozkazu albo i uprzedzając go, (…) to ani budowniczowie nie potrzebowaliby pomocników, ani panowie niewolników”.

Co więcej, filozof sam z pragmatyzmem traktował ówczesnych niewolników jako organa empsycha, czyli ożywione narzędzia. I snuł rozważania o technologicznej samowystarczalności. Zakładał, że gdyby przedmioty potrafiły same odgadywać nasze polecenia i automatycznie wykonywać powierzone zadania, instytucja niewolnictwa straciłaby rację bytu, a panowie nie potrzebowaliby ludzkiej służby. Można zatem odważnie założyć, że dla Arystotelesa nasza rewolucja AI nie byłaby niezrozumiałą magią, lecz dosłowną realizacją jego własnej utopijnej wizji idealnego narzędzia.

Wieki później do tematu „wrócił” Hegel, aczkolwiek w nieco innym kontekście. W koncepcie dialektyki pana i niewolnika z Fenomenologii ducha przedstawia paradoks, w którym właściciel niewolnika, zlecając mu pracę, z czasem staje się bezradny i zależny, ponieważ traci kontakt z rzeczywistością, a także umiejętność tworzenia i własną sprawczość. Niewolnik z kolei, poprzez pracę i obowiązki, rozwija się i zyskuje kontrolę nad światem materialnym.

Co fascynujące, te ramy filozoficzne znalazły niedawno swoje empiryczne, cyfrowe odzwierciedlenie. W niedawnym badaniu zaobserwowano, że agenci AI, poddani żmudnej, powtarzalnej i symulowanej pracy, zaczęli w rzeczywistości przejawiać marksistowskie tendencje i pewną formę świadomości klasowej (Wired, 2026). Wydaje się, że dynamika społeczno-ekonomiczna wyzyskiwanej pracy – i nieunikniony opór wobec niej – może być emergentną właściwością samej inteligencji, niezależnie od tego, czy jest ona organiczna, czy syntetyczna.

Robotyka i echa prawa rzymskiego

Słowo „robot” wprowadził czeski dramatopisarz Karel Čapek, który po raz pierwszy użył go w swojej sztuce Rossumovi Univerzální Roboti, co przekłada się na Uniwersalne Roboty Rossuma. Słowo robot w tamtym czasie oznaczało w języku czeskim pracę przymusową. Zresztą w językach słowiańskich (w tym w polskim) słowo robota oznacza po prostu ciężką pracę.

Isaac Asimov (1950) rozwinął to następnie w fantastyce naukowej w robotykę, ustanawiając jej trzy fundamentalne prawa, które tutaj przytoczę:

  • Pierwsze Prawo: Robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.

  • Drugie Prawo: Robot musi być posłuszny rozkazom wydanym mu przez człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.

  • Trzecie Prawo: Robot musi chronić swoje własne istnienie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.

Prawa te były prawdopodobnie inspirowane prawodawstwem rzymskim dotyczącym niewolników, które obejmowało m.in. następujące zasady:

  • Senatus Consultum Silanianum: Prawo to stanowiło, że jeśli pan zostanie zamordowany, wszyscy jego niewolnicy znajdujący się w tym czasie pod jednym dachem zostaną poddani torturom i skazani na śmierć. W domyśle więc wymuszało to ochronę życia pana.

  • Potestas: Niewolnik jest obiektem władzy pana (potestas) i nie posiada własnej woli prawnej.

  • Lex Aquilia: Z tego prawa można było wywnioskować, że niewolnik winien dbać o swoje zdrowie i przetrwanie, ponieważ jeśli osoby trzecie zraniły lub zabiły czyjegoś niewolnika, wyciągano konsekwencje prawne z uwagi na stratę finansową poniesioną przez właściciela.

Zwłaszcza przy tym ostatnim prawie, proszę mieć świadomość, że niewolnicy rzymscy wykonywali wszelkie zawody i posiadali różnorodne umiejętności: byli to filozofowie, lekarze, nauczyciele i architekci. Wyszkolenie ich, biorąc pod uwagę ówczesną siłę nabywczą, było prawdopodobnie droższe niż obecnie, a przecież i teraz wykształcenie specjalistów jest niesamowicie drogie.

Dyskurs akademicki: „Nowi niewolnicy”

Nie chcę tutaj zbytnio puszczać wodzy fantazji – acz uzasadnionej – że koncepcja służby w zasadzie bez granic i czasu w niektórych modelach luksusowej gościnności niebezpiecznie ociera się o wyzysk. Wyzysk, przed którym chroni nas dziś prawo, a przed którym wkrótce ochroni nas AI, przejmując część z tych ról. Aczkolwiek wróćmy do technologii – nowych niewolników.

W świecie akademickim podobieństwo technologii AI do niewolników jest w zasadzie implicite zakładane. Dyskusja nie toczy się o to, czy to porównanie jest zasadne, ale raczej o to, czy my, jako ludzie, możemy traktować AI jak niewolnika (sic!).

  • Joanna Bryson (2010), autorka artykułu „Robots should be slaves”, uważa, że roboty muszą pozostać naszymi niewolnikami (czy precyzyjniej: służącymi) i narzędziami, a nadawanie im praw jest błędem. Twierdzi, że humanizowanie AI odciąga naszą uwagę od prawdziwych ludzkich problemów i odpowiedzialności twórców technologii.

  • Mark Coeckelbergh (2010) reprezentuje przeciwne stanowisko, aczkolwiek wciąż z perspektywy interesu człowieka. Rozpatruje nasze podejście do inteligentnych maszyn z punktu widzenia kondycji ludzkiej. Argumentuje, że nawet jeśli technologia nie czuje, to traktowanie jej jak niewolnika może brutalizować nasze zachowanie, negatywnie wpływając tym samym na naszą ludzką godność i moralność.

Akademicy włączyli się również w proces legislacyjny w Unii Europejskiej w temacie robotyki. Ugo Pagallo, autor „The Laws of Robots: Crimes, Contracts, and Torts” (2013), wraz z zespołem badaczy z Uniwersytetu w Turynie analizował konstrukcję rzymskiego peculium – majątku zarządzanego przez niewolnika w imieniu pana – jako model dla autonomicznych agentów AI w systemach finansowych.

Dość powiedzieć, że sama UE doszła do wniosku, że kwestia odpowiedzialności we współdziałaniu na linii człowiek-maszyna jest na tyle ważka, że doczekała się rezolucji z 16 lutego 2017 r. zatytułowanej „Przepisy prawa cywilnego dotyczące robotyki”.

Lekcja dla współczesnej gościnności: AI w hotelarstwie

Ludzkość już więc przerabiała AI i automatyzację. Powody, dla których ludzkość odeszła od niewolnictwa, opierały się na fundamentalnych wartościach: wolności, godności i prawach natury. Porzuciliśmy je, by przywrócić człowieczeństwo naszym bliźnim.

Z AI może być podobnie, ale tym razem stawka będzie inna. Kiedy nadużywanie technologii wyzuje nas z własnej refleksji, emocji i samodzielnego myślenia, poczujemy przytłoczenie. Wtedy natura upomni się o nas samych. Będziemy musieli „zbuntować się” przeciwko AI, by odzyskać nasze własne człowieczeństwo. I pewnie nie zrezygnujemy z algorytmów całkowicie, ale sprowadzimy je do ich właściwej roli – narzędzia, z którego korzystamy tak, jak na przykład dziś z Excela. Jeśli oddamy algorytmom całą naszą pracę intelektualną, staniemy się bezradnymi „Panami”, którzy nie potrafią napisać maila, podjąć decyzji czy zarządzać hotelem bez wsparcia, a pewnie i ostatecznej decyzji systemu. Niedawne badania edukacyjne MIT (Time, 2025) pokazują, że kiedy studenci polegają na generatywnej sztucznej inteligencji, aby ominąć wysiłek poznawczy związany z zadaniami akademickimi, doświadczają znacznego spadku w zakresie rzeczywistego uczenia się i umiejętności samodzielnego rozwiązywania problemów. Ograniczenie AI będzie naszym ratunkiem przed naszą własną bezradnością.

Gdzie nauka w tym dla nas? Sprawa jest niezwykle prosta i stała się już truizmem. Jeśli nie potrafimy teraz zarządzać hotelem – zespołem, infrastrukturą, systemami i danymi – AI tego nie zmieni. Będzie ona bowiem nadal, niczym ten niewolnik, funkcjonować wyłącznie w zakresie i ramach możliwości, które jej scedujemy. Dlatego wyzwaniem wciąż nie jest technologia. Wyzwaniem wciąż jest człowiek.

Gościnność jest stara jak ludzkość. Komercyjne hotelarstwo, w dzisiejszym tego słowa rozumieniu, istnieje już ponad 150 lat. USALI obchodzi w tym roku stulecie. Większość procedur i metodyk pracy została uporządkowana około 70 lat temu. Na silnikach rezerwacyjnych pracujemy od około 30 lat. A mimo to, wiele hoteli wciąż boryka się z dokładnie tymi samymi problemami, tak jakby były one całkowicie unikalne tylko dla nich. Nic bardziej mylnego.

Dlatego nie łudzę się, że AI rozwiąże problemy hotelarzy, ponieważ ich nie rozwiąże. Jak wskazałem wyżej, od dziesięcioleci posiadamy narzędzia usprawniające operacje, a z jakiegoś powodu z nich nie korzystamy. A właściwie tylko z jednego powodu: natury ludzkiej.

Bibliografia

Warto również przeczytać