Polityka w hotelu? Najdroższa forma sabotażu

Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.

Choć mówi się, że największe pieniądze powstają na styku biznesu i polityki, w rzeczywistości to właśnie polityka wewnętrzna najczęściej zabija prawdziwy biznes. Kiedy celem przestaje być wynik, a zaczyna nim być wpływ – firma zaczyna przegrywać. Nawet jeśli jeszcze tego nie widać.

Gdy polityka wchodzi do gry, biznes schodzi ze sceny

Nie chodzi o politykę państwową, partie ani gabinety ministrów. Nawet nie o decyzje zarządu. Mowa o tej cichej, wewnętrznej polityce: rozgrywkach, układach, tworzeniu narracji i dbaniu o własny interes kosztem wspólnego celu.

To zjawisko znajome wielu organizacjom – i zwykle tym większe, im większa firma. Niby nikt tego nie popiera, ale niemal każdy na pewnym etapie musi się z tym zmierzyć.

Gra o wpływy zamiast gry o wynik

W zdrowym biznesie celem jest rezultat. Sukces klienta. Wzrost przychodu. Lepszy produkt. Efektywna operacja. Ale polityka gra o coś zupełnie innego – o władzę, widoczność, bezpieczeństwo pozycji. Liczby są tylko tłem.

Osoby wciągnięte w polityczne mechanizmy działają nie po to, by wspólnie wygrać, ale by nie przegrać samemu. Zaczyna liczyć się to, kto ma narrację po swojej stronie, kto lepiej „się sprzeda”, kto pierwszy „ustawi” temat. W takim środowisku nie wygrywa najskuteczniejszy – tylko najlepiej ustawiony.

Polityka jako systemowy problem, nie jednostkowy przypadek

To nie jest problem „jednego trudnego człowieka”. To problem kultury organizacyjnej, w której taka postawa może się rozwijać. Polityka nie bierze się znikąd – rośnie tam, gdzie nie ma jasności co do tego, co naprawdę się liczy.

Jeśli firma premiuje autopromocję bardziej niż realny wkład – polityka stanie się strategią przetrwania. Jeśli nagradzani są ci, którzy „umieją się ustawić” – pragmatycy będą przegrywać. A z nimi – wyniki.

Co się dzieje z tymi, którzy chcą po prostu robić swoją robotę?

Największym dramatem jest to, że nawet osoby zorientowane na cel, wartości i wynik – zostają wciągnięte w grę, której nie chcą prowadzić. Muszą bronić się, zamiast działać. Tłumaczyć się, zamiast budować. Tracić czas na kontrakcje, zamiast inwestować go w rozwój.

Z czasem nawet najlepsi zaczynają mieć dość. Część odchodzi. Część się poddaje. Nikt nie wygrywa – poza tymi, którzy grę o wpływy opanowali do perfekcji. Ale to nie oni pchają firmę do przodu.

Jak ograniczyć politykę w organizacji?

Nie da się jej wyeliminować całkowicie. Ale można – i trzeba – ograniczać jej wpływ. Wymaga to konsekwentnego budowania kultury, która promuje:

  • transparentność zamiast zakulisowych rozmów,

  • wspólne cele zamiast indywidualnych gier,

  • realne wyniki zamiast dobrze brzmiących prezentacji.

To wymaga odwagi. Zwłaszcza od liderów. Ale gra jest warta świeczki – bo tam, gdzie polityka dominuje, biznes przestaje mieć sens. A kiedy sens znika, znikają też ludzie, dla których ten sens był ważny.

Warto również przeczytać