Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.
Polskie hotelarstwo stoi dziś przed poważnymi wyzwaniami: od infantylnej komunikacji rynkowej, przez patologie modelu condo, po błędy dużych sieci, które nie weryfikowały właściwie inwestorów. Cytaty branżowych tuzów pokazują jasno, że sektor wciąż potrzebuje więcej transparentności, odpowiedzialności i dojrzałości biznesowej, jeśli chce być traktowany poważnie przez opinię publiczną oraz inwestorów.
PropertyNews.pl przeprowadziło wywiad z braćmi Janem i Szymonem Wróblewskimi, twórcami Zdrojowa Invest & Hotels i wieloletnimi operatorami obiektów hotelowych.
Całość rozmowy Hotelarstwo potrzebuje wizji, nie lamentów. Bracia Wróblewscy o rynku, patologiach condo i jakości w turystyce można przeczytać na stronie PropertyNews.pl.
W polskim hotelarstwie od lat brakuje jednej rzeczy bardziej niż budżetów, kadr czy sezonowości – dorosłości w dyskusji o rynku. Doskonale podsumowuje to zdanie:
Narzekanie przed sezonem na liczbę rezerwacji, a później na tłumy, to infantylne podejście. Może dlatego jesteśmy niepoważnie traktowani przez opinię publiczną.
Trudno o celniejszą diagnozę. Bo skoro sami opowiadamy światu, że „jest źle”, a chwilę później – że „za dobrze”, to jak mamy budować zaufanie? Tym bardziej że:
Branża jest poważna i musi być traktowana poważnie.
To nie jest sektor, który można prowadzić narracją z Facebooka. Hotele to kapitał, odpowiedzialność, zobowiązania wobec właścicieli, pracowników i gości. A jednak wciąż pojawiają się obszary, w których brak transparentności uderza w cały rynek.
Condo–hotele: rynek, który udaje, że ma się dobrze
Najbardziej widoczne pęknięcie to wciąż segment condo. Pada gorzki, ale trafny cytat:
Na rynku zostało zaledwie kilka podmiotów condo, które regularnie płacą czynsze właścicielom pokoi. Wiem, jak klienci są ‘czarowani’, ale tu też przewiduję bardzo przykre konsekwencje.
To nie jest drobna rysa. To systemowy problem. Rynek, w którym obiecuje się stabilne stopy zwrotu, a potem… znikają i czynsze, i wiarygodność. Bez obowiązkowej transparentności finansów część modeli inwestycyjnych działa tylko dzięki narracji, nie wynikom.
Nie bez powodu pojawia się więc postulat:
Uważam, że należy zobowiązać podmioty działające na tym rynku do ujawniania wyników finansowych części hotelarskiej ze wszystkimi kosztami.
I tutaj trudno polemizować: dopóki nikt nie pokazuje realnych liczb, dopóty nikt nie jest w stanie ocenić, czy projekt zarabia, czy tylko ładnie wygląda w folderach sprzedażowych.
Sieci też nie są bez winy
Często wskazujemy palcem w deweloperów, operatorów, inwestorów indywidualnych. Ale ostrze krytyki dotyka także marek globalnych:
Sieci popełniły kilka błędów. Nie weryfikują na przykład dobrze inwestorów i obiektów, z którymi współpracują, stąd wiele przykładów projektów z aferami finansowymi.
Co więcej, pada celne podsumowanie degrengolady, która przez chwilę stała się normą:
W pewnym momencie trochę to wyglądało tak, jakby szyld globalnej marki można było sobie kupić przez internet.
Pora na podstawowy wniosek
Jeżeli branża ma być traktowana poważnie – musi najpierw tak traktować samą siebie. Ten zestaw cytatów nie jest krytyką dla krytyki. Bowiem pewnie sami autorzy nie mieli takich intencji. Natomiast są to celne obserwacje, od których – wraz z wnioskami z nich płynącymi – część branży najchętniej by uciekła.
Źrodło: propertynews.pl
Foto: zdrojowahotels.pl