MCP: technologiczna centrala, której hotele w zasadzie mogą potrzebować

Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.

Model Context Protocol (MCP) to nowy standard technologiczny, który może realnie zmienić sposób integracji systemów hotelowych i otworzyć hotele na sprzedaż bezpośrednią z udziałem AI. Martin Soler wyjaśnia, czym jest MCP, jak działa jako „technologiczna centrala” oraz dlaczego może stać się jednym z kluczowych elementów przyszłej infrastruktury hotelowej.


Autorem artykułu jest Martin Soler i został opublikowany za jego zgodą. Oryginalny wpis -> MCP: The Tech Switchboard Hotels Might Actually Need.

Zachęcam również do śledzenia newslettera Martina -> Tell Newsletter.


W hotelarskim świecie technologii zaczyna krążyć nowy trzyliterowy skrót (tak, wiemy…): MCP. I zanim ziewniesz i klikniesz „usuń”, warto się na chwilę zatrzymać – ten akurat może mieć sens.

MCP oznacza Model Context Protocol, a nie „Middleware Control Platform” (przynajmniej na razie). Jeśli pierwsi dostawcy mają rację, nie jest to tylko kolejne narzędzie integracyjne. Może stać się bezpośrednią dźwignią przychodów. A to już wystarczający powód, by się temu przyjrzeć.

Najprościej mówiąc, MCP można opisać jako centralę przełączającą. Jeden punkt wejścia dla agentów AI, chatbotów (albo dowolnych innych narzędzi). Łączą się one z serwerem MCP, a stamtąd mogą uzyskać dostęp do silnika rezerwacyjnego – ale równie dobrze do PMS-u, CRS-u, CRM-u, strony internetowej, narzędzi do zarządzania reputacją, systemów spa, rezerwacji pola golfowego, a nawet menu hotelowej kawiarni, jeśli tylko zechcesz. Jedno wejście – wszystko na wyjściu.

Co istotne, MCP nie przechowuje danych. Nie pojawiają się więc typowe problemy z synchronizacją, cache’em, PCI czy bólami głowy związanymi z RODO. Protokół jedynie kieruje zapytanie tam, gdzie faktycznie znajdują się dane, pobiera je i zwraca wynik. Bez magazynowania, bez pamięci – tylko wspólny język, zestaw reguł i mechanizm routingu. To coś w rodzaju tłumacza działającego w czasie rzeczywistym, z wbudowanymi zasadami przekierowań.

Oczywiście, opóźnienia (latency) nadal będą wyzwaniem. Nie ma tu magii. To jednak przeszkoda czysto techniczna, a nie strukturalna.

Dlaczego to ma znaczenie dla hoteli? Bo MCP po raz pierwszy daje im realną możliwość udostępnienia całego ekosystemu danych agentom AI (lub innym systemom korzystającym z tego protokołu) bez konieczności budowania integracji API po API. Wystarczy pomyśleć o rezerwacji całego pobytu: pokoju, F&B, wellness, preferencji w trakcie pobytu, lojalności. A do tego dochodzi jeszcze cała masa dodatkowych danych, które potencjalnie mogą być wykorzystane.

Teoretycznie hotel korzystający z MCP mógłby odblokować zupełnie nowe strumienie sprzedaży bezpośredniej. Protokół mógłby stać się standardem, z którego korzystają agenci AI – zamiast pojedynczych, punktowych połączeń, które dziś i tak w pierwszej kolejności prowadzą do OTA. Agent AI podpięty do MCP mógłby zarezerwować pokój, spa, transfer z lotniska, pakiet rodzinny i legowisko dla psa – wszystko na bazie danych hotelu, a nie ujednoliconych danych stron trzecich.

Jesteśmy jednak na bardzo wczesnym etapie. Nie ma jeszcze dominującego standardu. Ale jeśli MCP faktycznie uprości dostęp do rozproszonych danych hotelowych, może okazać się tym brakującym elementem infrastruktury, na który branża czeka od lat.

Pozostaje pytanie: gdzie taki MCP powinien „siedzieć”?
Czy przy PMS-ie, jako najbardziej wiarygodnym źródle danych?
Czy jako rozwiązanie zewnętrznego dostawcy (kolejnego…), który zarządza wszystkimi API do pozostałych systemów?

Jeśli MCP znajdzie się przy PMS-ie, istnieje ryzyko ograniczeń w dostępie albo wysokich opłat za podłączenie (to już bywało). Z drugiej strony, niektóre systemy CRS również zaczynają „korygować” swoje, delikatnie mówiąc, ambitne stawki za API.

Materiał do przemyśleń.

Źródło: substack.com/@martinsoler

Foto: Martin Soler / en.10minhotel.com

Warto również przeczytać