Jak brak strategicznego revenue management w hotelu prowadzi do strat milionów złotych?

Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.

Brak strategicznego revenue management w hotelach nie objawia się nagłym spadkiem wyników, lecz systemowym przeciekaniem przychodów. Błędne założenia na poziomie inventory, pricingu i danych wejściowych prowadzą do opóźnionych decyzji cenowych i realnych strat liczonych w setkach tysięcy, a często w milionach złotych rocznie.

Dlaczego strategiczny revenue management jest kluczowy, żeby nie tracić milionów?

Strategiczny revenue management traktuję tutaj dosyć szeroko – jako wszelkie działania lub zaniechania na poziomie planowania najwyższego szczebla. To właśnie one, siłą rzeczy, prowadzą do chronicznego przeciekania przychodów i do sytuacji, w której obiekt nie generuje ich na poziomie, na jakim realnie mógłby to robić.

Doprowadzamy do sytuacji paradoksalnej i patologicznej zarazem.
Można bowiem świetnie zarządzać ceną i dystrybucją w ramach ustalonych (błędnie!), być niezwykle skutecznym taktycznie na co dzień, a jednocześnie stale sprzedawać mniej, niż byłoby to możliwe. Składając później dzień do dnia, miesiąc do miesiąca i rok do roku – w zależności od czasu trwania praktyk szkodliwych już na poziomie fundamentów – generujemy naprawdę horrendalne kwoty potencjalnie utraconego przychodu.

Strategia, która ogranicza potencjał

Poniżej przedstawiam zanonimizowane case study, w którym rozjazd pomiędzy zarządzaniem na poziomie grupy a zarządzaniem na poziomie pojedynczego hotelu prowadził – i wciąż prowadzi – do pokaźnych strat w potencjalnym przychodzie.

Przykładów sytuacji, w których decyzje strategiczne ograniczają potencjał obiektu, można oczywiście mnożyć. Część z nich jest powtarzalna w nieokrzepniętych hotelach, część bardzo indywidualna. Do najczęstszych należą m.in.:

  • polityka cenowa odrealniona od rynku,

  • brak optymalizacji w standardach pokoi (np. struktura osób),

  • kanibalizacja sprzedaży direct przez pośredników tam, gdzie nie ma takiej konieczności,

  • sztywne trzymanie się cen compsetu (niezależnie od tego, czy w górę, czy w dół),

  • zarządzanie ceną wyłącznie w oparciu o popyt i sztywne progi,

  • niewłaściwe ustawienia w systemach PMS / RMS.

Wszystkie powyższe przykłady – niezależnie od ich formalnej klasyfikacji – łączy jedno: są to decyzje ramujące revenue management, czyli takie, których zespół operacyjny nie jest w stanie skompensować nawet perfekcyjną egzekucją.

Case study: full inventory kontra rzeczywistość operacyjna

Wróćmy jednak do właściwego case study.

Grupa zarządza ceną na poziomie pełnego inventory.
Z punktu widzenia asset managementu i inwestycji jest to jak najbardziej zrozumiałe: wybudowaliśmy określoną liczbę jednostek do generowania przychodu i na tylu chcielibyśmy zarabiać.

I tutaj pojawia się pułapka intelektualna i logiczna, która prowadzi nie do większego, lecz do mniejszego przychodu.

Rzeczywistość ekonomiczna nie jest bowiem myśleniem życzeniowym. Jest dynamiczną przestrzenią działającą według mniej lub bardziej pewnych praw – popytu, podaży i decyzji z nich wynikających.

Hotel zarządza z kolei ceną na poziomie dostępnego inventory, czyli pokoi fizycznie dostępnych do sprzedaży. Zespół hotelowy nie może sprzedać pokoju zajętego, wyłączonego z powodu usterek czy przeznaczonego dla pracowników. Revenue zarządza więc – nie tylko w tym konkretnym hotelu – tym, co faktycznie ma, a nie tym, co „mógłby mieć”. To absolutny elementarz revenue managementu.

Punkt zapalny: definicja inventory

I w tym miejscu pojawia się rozjazd.

Rozjazd pomiędzy:

  • pokojami, które inwestor myśli, że ma, bo je wybudował,

  • a pokojami, które hotel realnie może sprzedać.

To właśnie liczba tych pokoi staje się języczkiem u wagi, ponieważ bezpośrednio wpływa na:

  • realne obłożenie,

  • liczbę pokoi dostępnych do sprzedaży,

  • a w konsekwencji – na decyzje cenowe.

W omawianym przypadku decyzje podejmowane na poziomie grupy są błędne, ponieważ operują na zaniżonym względem rzeczywistości obłożeniu. Nie będę w tym miejscu szczegółowo wyjaśniał, dlaczego i do czego to prowadzi – to również elementarz revenue managementu.

Gdzie uciekają pieniądze?

Decyzje podejmowane w ten sposób – metodologią grupy – prowadzą wprost do nieustannie traconego przychodu. Z całą pewnością dzieje się to w peak days i peak seasons. W zależności od segmentu hotelu może to dotyczyć 3–6 miesięcy w roku.

Na tej podstawie bardzo łatwo policzyć, jak ten potencjalny przychód ucieka.

Poniżej przedstawiam surową projekcję – nie są to sztywne prognozy ani targety, lecz konserwatywna ilustracja rzędu wielkości wynikająca z mechaniki revenue management.


Symulacja utraconego przychodu – rząd wielkości

Założenia (rok)

  • Hotel: 100 pokoi

  • Stałe OOO: 10% → 90 pokoi w sprzedaży

  • Obłożenie: 65%

  • TRevPOR: 750 PLN

  • Roczny TRev: ~16,0 mln PLN


Symulacja straty (ta sama rama 1–5%)

Błędna definicja podaży → opóźnione decyzje cenowe → niedomonetyzowane dni wysokiego popytu

16,0 mln PLN × (1%–5%) = ~160 tys. – 800 tys. PLN rocznie

  • 1% (konserwatywnie): ~160 tys. PLN

  • 3% (realistycznie): ~480 tys. PLN

  • 5% (agresywnie): ~800 tys. PLN

Rząd wielkości dla 100 pokoi: ~0,16–0,80 mln PLN rocznie


Jak to wygląda w KPI

Potencjał wzrostu TRevPOR (bez zmiany wolumenu):

  • +1%: +7,5 PLN → 757,5

  • +3%: +22,5 PLN → 772,5

  • +5%: +37,5 PLN → 787,5


Paradoks zarządczy

Proszę zwrócić uwagę, że w tym konkretnym case o interes organizacji nie dba poziom zarządczy / spółka, lecz hotel. Cel, który organizacja stawia sobie na poziomie asset managementu, z powodu braku know-how realizuje nie ona, lecz pojedynczy obiekt – mimo „mniejszej” liczby pokoi.

W jakie paradoksy wpadamy, zarządzając na podstawie chciejstwa, a nie danych?

Podsumowanie

Strategiczny revenue management nie polega na codziennym „ustawianiu cen”, lecz na definiowaniu ram decyzyjnych, w których porusza się cała organizacja. Jeśli te ramy są błędne – nawet perfekcyjna egzekucja operacyjna nie jest w stanie skompensować utraconego potencjału.

Opisany case pokazuje, jak rozjazd pomiędzy logiką asset managementu a realną podażą sprzedażową hotelu prowadzi do zaniżonego sygnału popytu, opóźnionych decyzji cenowych i chronicznego revenue leakage. Co istotne, straty te nie wynikają z braku popytu, lecz z niezdolności organizacji do jego prawidłowej monetyzacji.

To nie są błędy operacyjne. To koszt błędnych danych wejściowych i decyzji podejmowanych na poziomie strategicznym.

Warto również przeczytać