Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.
Google Hotel Finder (Google Hotel Ads) to jeden z kanałów źródeł popytu dla hoteli. Najnowsze badanie Cornell Center for Hospitality Research pokazuje, kiedy darmowa obecność w GHF wystarcza, a kiedy płatne reklamy realnie zwiększają liczbę rezerwacji i przychody. Sprawdzamy, w jakich warunkach paid ads mają sens, jak wpływają na kanał direct i dlaczego ich skuteczność zależy od dostępności pokoi.
Google Hotel Finder (dziś funkcjonujący pod nazwą Google Hotel Ads) stał się jednym z kluczowych punktów styku hotelu z realnym popytem. Według badań odpowiada już za ponad 65% przychodów rezerwacyjnych pochodzących z wyszukiwarek.
Pytanie nie brzmi więc, czy hotel powinien tam być. Pytanie brzmi: kiedy wystarczy obecność darmowa, a kiedy płatna zaczyna faktycznie pracować na wynik.
Odpowiedzi na to pytanie dostarcza eksperymentalne badanie Cornell Center for Hospitality Research, oparte na twardych danych sprzedażowych, a nie deklaracjach czy case studies marketingowych.
Jak działa Google Hotel Finder z perspektywy hotelu
Po kliknięciu w hotel w wynikach Google użytkownik widzi dwie sekcje ofert:
-
sekcję sponsorowaną (płatną) – najbardziej widoczną, zwykle zdominowaną przez OTA,
-
sekcję organiczną „All options” – gdzie znajduje się darmowy link direct hotelu.
Hotel może funkcjonować w trzech trybach:
-
OFF – brak obecności w GHF,
-
ON – tylko darmowy link direct,
-
PAID – link darmowy + płatny (sponsorowany).
Badanie sprawdziło realny wpływ każdego z tych wariantów na ruch, rezerwacje i przychody.
Najważniejsze wnioski z badania
1. Darmowa obecność zawsze ma sens
Sama obecność w GHF z darmowym linkiem:
-
zwiększa widoczność,
-
wzmacnia kanał direct,
-
generuje niewielki, ale stabilny wzrost liczby rezerwacji,
-
nie generuje żadnych kosztów mediowych.
Wniosek jest jednoznaczny: każdy hotel powinien być obecny w Google Hotel Finder co najmniej w wariancie darmowym.
2. Płatna obecność realnie zwiększa popyt
Dodanie płatnego linku powoduje:
-
+84% wzrostu całkowitego ruchu,
-
+41% wzrost liczby rezerwacji w porównaniu do samego wariantu ON.
Tak, część ruchu organicznego zostaje skanibalizowana przez link sponsorowany.
Ale łączny efekt jest wyraźnie dodatni – płatna widoczność poszerza „lej popytowy”, zamiast tylko przesuwać ruch.
3. Płatne reklamy nie zabijają directu
To jeden z kluczowych wniosków dla hotelarzy.
Mimo obecności OTA w sekcji sponsorowanej:
-
około 80% przyrostowych rezerwacji nadal trafia do kanału direct,
-
absolutna liczba rezerwacji direct rośnie,
-
OTA przejmują tylko część dodatkowego popytu – i to takiego, który bez płatnej ekspozycji w ogóle by się nie pojawił.
Kiedy płatna obecność przestaje się opłacać
Najważniejszy element badania dotyczy warunków brzegowych, w których płatne reklamy tracą sens ekonomiczny.
Kluczowa zależność:
płatna obecność działa tylko wtedy, gdy hotel ma realną przyszłą dostępność pokoi.
Google Hotel Finder wyświetla reklamy na podstawie daty wyszukiwania, a nie daty pobytu.
W praktyce oznacza to, że hotel może płacić za kliknięcia na terminy, których nie jest już w stanie zmonetyzować.
Badanie pokazuje wyraźnie:
-
gdy impressions są niskie, a dostępność wysoka – płatne reklamy generują realny, przyrostowy przychód,
-
gdy widoczność jest już wysoka lub obłożenie zbliża się do maksimum – płatne kliknięcia nie przekładają się na dodatkową sprzedaż.
Co z tego wynika w praktyce
1. Google Hotel Ads to nie kampania „always on”
Najlepsze wyniki daje model przełącznika, a nie stałej obecności:
-
włączaj płatne reklamy w okresach miękkiego popytu,
-
wyłączaj je, gdy hotel i tak „sprzeda się sam”.
2. Patrz na przyszłą dostępność, nie tylko bieżące obłożenie
Decyzja o PAID powinna uwzględniać:
-
liczbę realnie dostępnych pokoi w kolejnych tygodniach,
-
tempo pick-upu,
-
poziom organicznej ekspozycji w Google.
3. PAID najlepiej działa poza weekendami
Badanie wskazuje, że:
-
dłuższe pobyty i rezerwacje wielopokojowe częściej kończą się directem,
-
weekendy są bardziej OTA-prone,
-
płatna obecność w środku tygodnia zwykle daje lepszą marżę.
Ograniczenia badania, o których warto wiedzieć
-
Próba obejmowała małe, niezależne hotele butikowe – wyniki mogą różnić się w przypadku dużych sieci.
-
Brak pełnej atrybucji OTA – część efektu popytowego ma charakter pośredni („billboard effect”).
-
Nie testowano różnych pozycji reklam w sekcji sponsorowanej.
-
Google Hotel Ads nadal oferuje ograniczone możliwości precyzyjnego targetowania.
Wniosek końcowy
Google Hotel Finder nie jest ani zagrożeniem, ani cudownym lekarstwem na sprzedaż.
To narzędzie przychodowe, które:
-
zawsze warto wykorzystywać w wersji darmowej,
-
w wersji płatnej wymaga zarządzania kontekstowego, a nie automatycznego budżetu.
Najlepsze efekty osiągają hotele, które traktują Google Hotel Ads jak:
-
dźwignię w okresach słabszego popytu,
-
a nie koszt, który trzeba ponosić „bo OTA tam są”.
Bo – jak pokazują dane – nie każda widoczność jest warta swojej ceny.
Podsumowanie
Darmowa obecność w Google Hotel Finder powinna być standardem dla każdego hotelu – zwiększa widoczność i wzmacnia sprzedaż bezpośrednią bez dodatkowych kosztów. Płatne reklamy mogą znacząco zwiększyć popyt i liczbę rezerwacji, ale tylko wtedy, gdy hotel ma realną przyszłą dostępność i nie wykorzystuje jeszcze pełnego potencjału ekspozycji organicznej. Największym błędem jest traktowanie Google Hotel Ads jako kampanii stałej. Dane jasno pokazują, że to narzędzie, które najlepiej działa w modelu dynamicznym – włączane w okresach słabszego popytu i wyłączane, gdy hotel zbliża się do pełnego obłożenia.
Źródło: business.cornell.edu/centers/chr/ via hotelnewsresource.com
Foto: google.com