W hotelarstwie czas ma cenę

Czytaj newsletter! Istotne informacje i wpisy, bez spamu.

Puste pokoje nie znikają tylko z systemu – znikają z marży, rentowności i tempa zwrotu z inwestycji. Hotelowy produkt jest nietrwały, a największym błędem branży pozostaje przekonanie, że „na dziś sprzedaż jest zamknięta”. Artykuł pokazuje, dlaczego skuteczna sprzedaż nie powstaje z reakcji, lecz z procesu i codziennej dyscypliny revenue.

 

23:59. Ostatni pokój wciąż pusty

Za minutę zniknie.

23:59. Ostatni pokój wciąż pusty.
Za minutę zniknie. Nie do odzyskania, nie do nadrobienia.
I tak codziennie – w hotelach, które nie mają planu, tylko reakcję.

„Tego pokoju już nie sprzedamy” – to jedne z najdroższych słów w hotelarstwie.

Słowa, które padają codziennie w setkach obiektów. I za każdym razem kosztują – nie tylko przychód z jednej nocy, ale fragment rentowności całego biznesu. Bo to nie brak gości najczęściej obniża marżę hotelu. To wiara, że „więcej się już nie da sprzedać”.

Największe kłamstwo branży

Największe kłamstwo w naszej branży brzmi:
„Na dziś sprzedaż jest zamknięta”.

Hotelowy produkt ma jedną zasadniczą cechę: znika z końcem dnia.
Pokój, który stoi pusty dziś, znika z magazynu jutro o 00:01.
Nie da się go odzyskać, nadrobić ani „sprzedać jutro”.

W każdej hotelowej historii te niewykorzystane dni – pojedyncze, pozornie nieistotne – układają się w konkretny koszt: niższy zwrot z inwestycji, dłuższy czas spłaty, napięty cashflow.

Codzienność bez procesu

Codzienność w większości hoteli: gonienie wyniku, gaszenie pożarów, ratowanie weekendu.

Nie dlatego, że komuś brakuje ambicji, tylko dlatego, że brakuje zasobów, planu i świadomości, jak nietrwały jest nasz produkt.
Tu właśnie leży błąd poznawczy, który nie pozwala wielu hotelom funkcjonować na poziomie ich potencjału.

Hotelarze znają pojęcie perishable inventory, ale niewielu traktuje je poważnie.

Paradoks działania

Bo jak inaczej wytłumaczyć paradoks:

  • jednego dnia mówimy: „nic się nie da zrobić”,

  • a drugiego: „robimy wszystko, by sprzedać ostatnie pokoje”?

Dwa przeciwstawne zachowania, wynikające z tego samego problemu: braku strategii i zrozumienia, że skuteczna sprzedaż to proces, nie reakcja.

Skutek jest zawsze podobny – bezsilność i chaos:

  • Zespół sprzedażowy gubi priorytety

  • Komunikacja z gośćmi traci spójność

  • Decyzje podejmowane są z emocji, a nie z danych

W efekcie nie tylko nie sprzedajemy więcej – sprzedajemy gorzej.

Nie chodzi o walkę do ostatniej minuty

Nie chodzi o to, by w panice walczyć o każdy pokój do ostatniej minuty dnia.
Chodzi o to, by ta walka w ogóle nie była potrzebna.

To nie „akcja promocyjna” ani „last minute” budują skuteczność.
Buduje ją to, co dzieje się wcześniej:

  • strategia,

  • polityka cenowa,

  • plan działań,

  • analiza,

  • yield,

  • narzędzia.

To, jak codziennie zarządzasz swoim przychodem – nie to, jak ratujesz się w weekend.

Skuteczność rodzi się z przygotowania

Dopiero wtedy, gdy każdy dzień jest świadomie zaprojektowany, możesz naprawdę powiedzieć, że robisz wszystko, by sprzedać hotel najlepiej, jak się da.

Bo skuteczność w hotelarstwie nie rodzi się z doraźności, lecz z przygotowania.
Nie z chaosu, tylko z dyscypliny. Nie z desperacji, tylko z procesu.

Prawdziwy sukces

Sukcesem nie jest sprzedać ostatni pokój. Sukcesem jest nie musieć go „ratować”.

Bo każdy inny został już sprzedany – właściwemu gościowi, we właściwej cenie, w odpowiednim czasie.

Foto: Salvador Dali, Trwałość pamięci, 1931

Warto również przeczytać